Legendy Krainy Andor

Legendy Krainy Andor, wydane w naszym kraju przez Galaktę, to kolejna gra kooperacyjna w mojej kolekcji. Tym razem mamy do czynienia z grą przygodową – zamiast ratować ludzkość przed epidemiami czy Cylonami, gracze wcielają się w legendarnych bohaterów, którzy mają za zadanie ocalić tytułowy Andor przed najazdem potworów, czarnoksiężników i innych złych sił.

Legendy wpadły mi w oko parę lat temu po obejrzeniu którejś z recenzji wideo dostępnych na sieci, ale miałem nieco wątpliwości co do jej regrywalności, więc powoli mój entuzjazm wygasł, a ja zająłem się innymi grami. Przenieśmy się teraz do grudnia zeszłego roku, kiedy to jako prezent z Rebelowego Tajemniczego Mikołaja przychodzi do mnie paczka z tą właśnie grą. Bardzo miła niespodzianka, a jednocześnie pozwoliła mi ona sprawdzić moje wątpliwości w praktyce.

Przybycie bohaterów

Pierwsze, co rzuca się w oczy po rozpakowaniu pudełka, to mnogość elementów – kart, kości, podstawek, żetonów jest tu cała masa. Zaraz potem zauważa się sporą wadę, jaką jest brak jakiejkolwiek wypraski. Nie wymagam istnienia plastiku z osobnymi miejscami dla wszystkich żetonów, ale nie ma tutaj nawet prostej kartonowej wkładki, tak dobrze znanej z innych gier wydawanych przez Fantasy Flight Games. Oczywiście ponad połowę pudełka zajmuje na początku ogromna, dwustronna plansza oraz spora ilość arkuszy z wszystkimi kartonowymi elementami i rozumiem, że rozmiary pudełka są ograniczone do konkretnego standardu, ale czy nie można było dorzucić do środka chociażby jakiegoś złożonego kawałka kartonu, żeby gracze mogli to później nieco uporządkować?

Pudełko wypchane elementami

Pudełko wypchane elementami

Na szczęście Legendy Krainy Andor nadrabiają świetnym wykonaniem swoich elementów. Oprócz kart, wszystko jest wykonane z tego samego porządnego, grubego kartonu. Gra wygląda adekwatnie do swojej tematyki, a jednocześnie jest to wszystko dobrze przemyślane – ot chociażby taka drobnostka, jak to, że na planszach bohaterów mamy zaznaczone miejsca, gdzie można umieścić kupowane tarcze i hełmy, co naprawdę pomaga wczuć się w klimat gry. Pozytywnym zaskoczeniem jest też plansza, która razem z planszami bohaterów, kartami, przedmiotami do zakupu oraz powstawianymi w podstawki kartonowymi figurkami potworów i postaci, przekształciła praktycznie całą powierzchnię naszego domowego stołu w fantastyczną krainę.

Na ratunek królowi

Wypada napisać też parę słów o mechanice. W Legendach zastosowano kilka ciekawych rozwiązań, które wyraźnie premiują wykonywanie zadań postawionych przed graczami w danym scenariuszu. Podobnie jak w Descencie, skupienie się wyłącznie zabijaniu potworów nie przyniesie żadnego efektu poza tym, że rozgrywany scenariusz zakończy się naszą szybką i nieuchronną porażką.

Andor na początku rozgrywki

Andor na początku rozgrywki

Każde zabicie potwora przesuwa bowiem pionek narratora po umieszczonym na planszy torze, przy okazji przynosząc też często umieszczenie jeszcze większej ilości nowych potworów na planszy albo inne nieprzyjemne niespodzianki. Oprócz tego, narrator przesuwa się automatycznie, kiedy wszyscy gracze wykorzystają wszystkie swoje godziny w danym dniu – każdy ma dostępne tylko  7 (oraz trzy bonusowe, ale każda kosztuje gracza punkty Woli, które są tutaj cennym zasobem), a większość z możliwych do wykonania przez gracza akcji, włączając w to spasowanie, kosztuje zazwyczaj przynajmniej jedną godzinę.

Karta bohatera i sklep z ekwipunkiem.

Karta bohatera i sklep z ekwipunkiem.

Rozgrywka jest więc bardzo taktyczna, bo scenariusz można wygrać tylko i wyłącznie wykonując wszystkie postawione w nim zadania. Zazwyczaj się one powtarzają pomiędzy osobnymi scenariuszami – nie dopuść, by zbyt wiele potworów doszło do zamku, zabij głównego przeciwnika, zanieś gdzieś jakieś przedmioty, ale w każdym z nich pojawiają się unikatowe warunki wygranej, jak na przykład karty przeznaczenia – każda zawiera zadanie przypisane do konkretnego gracza, może to być na przykład „pokonaj samotnie dwa potwory” albo „weź udział w pokonaniu Trolla”. Zadania mają różne stopnie trudności i zazwyczaj wszyscy gracze muszą dobrze zaplanować swoje ruchy, żeby wyrobić się ze wszystkim.

Żaden plan bitwy nie przetrwa kontaktu z wrogiem, mówi znane powiedzenie i tutaj zdecydowanie się to sprawdza. Legendy Krainy Andor posiadają bowiem wystarczającą ilość losowości, żeby nie dało się w żadnym ze scenariuszów ułożyć pewnego przepisu na sukces. Chodzi mi tutaj nie tylko o rzuty kostkami podczas walki, ale także o losowe rozmieszczenie potworów i niezbędnych przedmiotów, czy o karty wydarzeń (mających zarówno pozytywne, jak i negatywne efekty) losowane podczas każdej nowej tury. Od czasu do czasu może nastąpić co prawda sytuacja, w której los będzie nam bardzo przeciwny i żaden, nawet doskonały plan nam nie pomoże, ale nie jest to na szczęście zbyt częste.

Czasy oporu

Niestety, sama losowość zapewnia tylko średnią regrywalność i tutaj niestety muszę trochę ponarzekać. W pudełku znajdziemy jedynie pięć scenariuszy (plus oznaczony numerem 6 zestaw pustych kart), z czego pierwszy z nich stanowi rozgrywkę wprowadzającą i tak naprawdę kończy się po kilkunastu minutach. Dwa dodatkowe scenariusze oraz jednego dodatkowego bohatera możemy ściągnąć ze strony Galakty… I to niestety wszystko, a i tak uważam, że polscy gracze znajdują się w całkiem dobrej sytuacji, bo takie Fantasy Flight Games przetłumaczyło tylko jeden dodatkowy scenariusz i nic więcej.

Jest to jednak sytuacja nieco dziwna – Legendy Krainy Andoru otrzymały bowiem w 2013 roku wyróżnienie Kennerspiel des Jahres (zaawansowana gra roku), które co prawda nie jest tak prestiżowe jak główne Spiel des Jahres, tym niemniej pokonanie pozostałych nominowanych tytułów, czyli gier Stefana Felda oraz duetu Wolfganga Kramera i Michaela Kieslinga nie jest czymś, co łatwo osiągnąć.

Legendy są też w Niemczech na tyle popularne, żeby na niemieckim forum gry powstało mnóstwo bonusowych scenariuszy, a sam KOSMOS wypuścił już trzy spore dodatki. Pierwszy, Der Sternenschild zawiera tylko jeden scenariusz, chociaż posiadający kilka wersji niektórych kart, w związku z wystarczy nam on na dość długo, zanim wyczerpiemy wszystkie możliwości. Kolejny, Neue Helden, zawiera „tylko” czterech nowych bohaterów oraz elementy niezbędne do grania w 5 lub 6 osób, natomiast najnowszy z nich, Die Reise in den Norden, jest już pełnoprawnym dodatkiem z nową planszą, bohaterami, czterema scenariuszami i nowymi lub nieco zmienionymi mechanikami – jest nawet walka z Krakenem i sztormami na dzikich morzach Północy.

Dziedzictwo Smoka

I tutaj pojawia się główny problem – nic z tego, co opisałem powyżej, nie zostało wydane ani u nas, ani też oficjalnie w języku angielskim i trudno tak naprawdę jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się stało. Jest to tym bardziej dziwne, że Die Reise in den Norden zmienia między innymi opisaną przeze wcześniej mechanikę karania graczy za nadmierną rozwałkę (narrator porusza się tam co dwa lub trzy zabite potwory), co często było niesłusznie traktowane przez niektórych graczy jako duża wada Legend.

Cóż więc mam napisać na koniec tej recenzji? Co prawda moje początkowe wątpliwości co do regrywalności Legend Krainy Andor nie zostały do końca rozwiane, ale nadal jest to bardzo dobra gra. Zaawansowani gracze lubiący fantastyczne przygody powinni się jej dobrze przyjrzeć, bo pod fantastyczną otoczką kryje się tu doskonale zaprojektowana, czysto taktyczna mechanika. Gdyby jeszcze można było dokupić pozostałe dodatki wydane po polsku, nie miałbym już żadnych oporów przed polecaniem tej gry.

Śródtytuły w tym artykule pochodzą z kart scenariuszy przetłumaczonych przez Galaktę.

Ocena

Taktyczna gra kooperacyjna sprytnie zakamuflowana jako przygodowa gra fantasy. Raczej dla zaawansowanych graczy.

+ doskonała oprawa graficzna i wydanie
+ wymagająca gra taktyczna z dobrą mechaniką
+ średnia dawka w pełni uzasadnionej losowości
+ proste bazowe zasady, ale zdecydowanie kombinować można i trzeba

- brak jakiejkolwiek wypraski w pudełku
- mała ilość dodatków po polsku

8/10
Marcin Ruszkiewicz

Marcin Ruszkiewicz

33 letni programista i fan gier we wszelkiej postaci, fantastyki, science-fiction oraz paru innych rzeczy. Planszówkami interesuję się od kilku lat, teraz postanowiłem przekuć zwykłe zainteresowanie w coś więcej. Uwielbiam gry kooperacyjne, ekonomiczne, oraz takie, które mają proste zasady, a dużo możliwości. Negatywną interakcją także nie pogardzę.

You may also like...

1 Response

  1. Ja napisał(a):

    Bardzo ciekawa gra, fajnie się w nią gra. Przyjemna grafika, zasady gry dość proste. Jedyny minus – zbyt mała ilość bohaterów gry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *