Pokój 25

Dzień dobry! Pobudka! Witamy w naszym najbardziej popularnym wśród widzów reality show – Pokój 25! Pewnie zastanawiacie się, co tutaj właściwie robicie? W takim razie natychmiast przestańcie – nie macie ani chwili do stracenia, a na pewno nie na myślenie o takich bzdurach! Zegar już odmierza czas do zniszczenia naszego aktualnego kompleksu, publiczność zaczyna się niecierpliwić, a wyjście samo się nie znajdzie – WSTAWAĆ!

IMG_3601W taki oto klimat, nieprzypadkowo zresztą bardzo podobny do filmu Cube, wprowadza nas gra Pokój 25, czyli jedna z nowości wydanych w tym roku przez wydawnictwo Rebel. Co prawda oryginalna wersja powstała jeszcze w roku 2013 i zapewne niektórzy mieli już okazję się z nią wcześniej zapoznać, ale mamy tutaj do czynienia z zupełnie nowym wydaniem, nieco się od poprzedniego różniącym.

Drodzy uczestnicy, jesteście zamknięci w niebezpiecznym labiryncie!

Dla tych, co jeszcze nie grali, garść informacji – Pokój 25 to gra kooperacyjna. Jako więźniowie umieszczeni w tajemniczym kompleksie mamy za zadanie w trakcie ograniczonej ilości rund odnaleźć wyjście, po czym wysunąć je poza kompleks. Oprócz wyjścia napotkamy także na swojej drodze kilkanaście innych rodzajów pomieszczeń – od zupełnie niewinnych pustych pokoi, poprzez cele więzienne, pułapki, aż po adekwatnie nazwaną Komorę Śmierci. Po całym kompleksie poruszamy się za pomocą programowanych przed rundą akcji – ruchu, podejrzenia pokoju, wypchnięcia innego gracza oraz przesunięcia całego rzędu kafelków. Akcje programujemy w tajemnicy przed resztą graczy i możemy w rundzie wykonać maksymalnie dwie z nich.

Oczywiście każdy napotkany pokój ma swoje właściwości – w jednym możemy podejrzeć inny kafelek, w innych nie możemy podglądać kafli czy mamy tylko jedną akcję, w jeszcze innym natomiast od razu musimy zamienić pokój na inny nieodkryty i rozpatrzeć kolejny kafelek. Wszystko to sprawia, że nie można nigdzie iść na ślepo – trzeba podglądać kafle, cały czas pamiętając jednak o tym, że mamy bardzo ograniczoną ilość rund.

IMG_3592Pokój 25 posiada kilka różnych wariantów rozgrywki – jest więc tryb solo, jest nieco ograniczona, ale raczej standardowa kooperacja (nie można mówić, jaki konkretnie kafelek właśnie podejrzeliśmy), jest rywalizacja oraz tryb drużynowy (wygrywa para bohaterów, która się wydostanie – przy mniejszej ilości osób też, bo gracze grają dwiema postaciami) i jest także najciekawszy z nich, czyli semikooperacja.

W zależności od wylosowanych na początku gry żetonów, dochodzi tutaj rola strażnika, który ma na celu niedopuszczenie do ucieczki pozostałych graczy, czy to przez utrudnianie im życia, czy też przez zwykłe wpychanie ich do pułapek. Może on się też ujawnić, co pozwoli mu na reagowanie swoimi akcjami na poczynania pozostałych graczy zamiast ich programowania. Co ciekawe, przy mniejszej ilości graczy może zdarzyć się sytuacja, że w danej rozgrywce nie będzie żadnego strażnika. W tym trybie ta gra po prostu błyszczy i zapewnia najlepszą rozrywkę, jako że pełna kooperacja jest zbyt łatwa – żywi przeciwnicy, szczególnie tacy, którzy potrafią dobrze udawać, że są więźniami – są o wiele ciekawszym wyzwaniem niż najgorzej rozłożone kafelki pomieszczeń.

Kocham twój styl! Właśnie aktywowałeś pułapkę!

Niestety Pokój 25 nie jest pozbawiony wad, chociaż ma ich niewiele. Owe zarzuty to przede wszystkim nie różniące się kompletnie niczym postacie oraz możliwość eliminacji graczy z całej rozgrywki. O ile to pierwsze nie wydaje się jeszcze taką wielką tragedią (chociaż gra aż się prosi o unikalne zdolności), to drugie jest dla mnie dość problematyczne. Niektóre pomieszczenia potrafią skutecznie zabijać graczy i zdarza się, że nie możemy w żaden sposób temu zapobiec. Na całe szczęście każda rozgrywka jest dość krótka, tak więc przymusowa przerwa wyeliminowanego gracza nie trwa zbyt długo, niemniej pozostawia to pewien niesmak.

Obie te wady są oczywiście całkiem proste do poprawienia i jak najbardziej to zrobiono – wydając dodatek, który zawiera między innymi takie innowacyjne elementy jak karty i kafle unikalnych akcji dla każdego bohatera oraz dodatkowe pomieszczenie pozwalające na przywrócenie martwej postaci do życia. Dlaczego nie umieszczono tego w podstawowej wersji gry – nie mam pojęcia. Na całe szczęście Rebel planuje wydać też w tym roku dodatek, tak więc będzie można w końcu cieszyć się pełną grą, a nie tylko jej okrojoną wersją.

IMG_3585Pod względem technicznym nie mam wiele do zarzucenia polskiemu wydaniu tej gry. Bazuje ona na drugim wydaniu oryginału, ma więc porządną wypraskę, zawierającą miejsce na wszystkie elementy z dodatku. Pozmieniano w niej trochę detali, jak na przykład imiona bohaterów (w pierwszym wydaniu byli oni anonimowi), lepiej wykonane figurki, czy też najbardziej rzucająca się w oczy zmiana, czyli dużo większe pudełko. Drobną wpadką Rebela (a właściwie drukarni) jest obcięcie opisów kilku pomieszczeń umieszczonych na kartach postaci. Nie ma to żadnego wpływu na grę, tym bardziej że pomieszczenia te są opisane także w instrukcji, a zresztą po paru rozgrywkach i tak wszystko jest dla każdego gracza jasne. Rebel ma zresztą naprawić ten problem, wysyłając do graczy i sklepów poprawione wersje, kiedy otrzymają je z drukarni. Szkoda tylko, że same karty postaci nie zostały wydrukowane na jakimś nieco sztywniejszym papierze, bo bardzo odstają jakością wykonania od pozostałych elementów.

Nie zapomnijcie o uśmiechu – jesteście w telewizji!

Trudno jest mi wystawić jakąś ocenę Pokojowi 25. Z jednej strony czuję, że dopiero po kupnie dodatku będę posiadał stuprocentowo kompletną grę, a nie tylko jakieś jej 80%, ale z drugiej strony nawet w tym momencie gra przynosi sporo satysfakcji i naprawdę bardzo przypadła mi do gustu – jest krótka i treściwa, a poza tym w trybie semikooperacyjnym dużo w niej ciekawej negatywnej interakcji pomiędzy graczami.

Na pewno po zaopatrzeniu się w dodatek moja ocena zdecydowanie podskoczy, niemniej póki mamy dostępną jedynie podstawową wersję, z żalem muszę ocenić ją nieco niżej niż bym chciał. Nie zmienia to jednak faktu, że do tego czasu Pokój 25 i tak będzie częstym gościem na naszym stole – zawsze wtedy, kiedy będziemy mieli ochotę dokopać innym, a nie będzie czasu na rozkładanie i długą rozgrywkę w Battlestar Galactikę.

Ocena

Cube na planszy. Równie zabójczy, jak jego filmowy odpowiednik.

+ mechanika ukrytego zdrajcy
+ krótki czas rozgrywki bez przestojów

- brak zróżnicowania bohaterów
- eliminacja graczy
- bez dodatku to jakieś 80% gry

7/10
Marcin Ruszkiewicz

Marcin Ruszkiewicz

33 letni programista i fan gier we wszelkiej postaci, fantastyki, science-fiction oraz paru innych rzeczy. Planszówkami interesuję się od kilku lat, teraz postanowiłem przekuć zwykłe zainteresowanie w coś więcej. Uwielbiam gry kooperacyjne, ekonomiczne, oraz takie, które mają proste zasady, a dużo możliwości. Negatywną interakcją także nie pogardzę.

You may also like...

2 komentarze

  1. Arek Lewandowski napisał(a):

    Szkoda że bez dodatku to tylko 80% :/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *